Przyjemność – tęsknota współczesnego człowieka

Gdy zaczęłam pisać ten tekst uświadomiłam sobie, że doświadczenie przyjemności i rozluźnienia jest tym, za czym najbardziej tęsknimy w dzisiejszym świecie pełnym stresu i pośpiechu. Dlaczego tak rzadko sobie na nie pozwalamy?

Życie w przepływie wydaje się być stanem trudnym do osiągnięcia gdy racjonalny, zadaniowy
umysł rządzi twoim doświadczeniem. Jednak wystarczy tylko, że zaufasz mądrości ciała i otworzysz się na odczuwanie. Zyskasz wówczas dostęp do przyjemności płynącej z żywego, świeżego doświadczenia każdej chwili. Radość i subtelna przyjemność stają się wówczas barometrem dobrego życia. Poniżej przeczytasz o ścieżce ucieleśnienia, która prowadzi do żywego doświadczania przyjemności. Życzę Ci miłego czytania i otwierania się na przyjemność!

Przyjemność – ciało czy umysł?

Przyjemność ma rozmaite oblicza, jednak tym, co niezaprzeczalnie łączy je wszystkie, jest jej
zmysłowy charakter. Nie byłoby bowiem doświadczenia przyjemności gdyby nie ciało i
odczuwanie zmysłami. Nie wiem czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad tym, że to właśnie dzięki ciału możemy doświadczać świata w znany nam sposób. Bezpośrednie doświadczenie życia wydarza się przecież nie inaczej, jak poprzez zmysły.
Umysł tylko interpretuje i integruje różne doświadczenia. Jednak zachodni świat od ponad 200 lat karmi nas wizją rzeczywistości, w której to umysł rządzi doświadczeniem. Konsekwencją takiego podejścia jest często dysocjacja, czyli oddzielenie ciała i umysłu…

Gdy żyjemy w oddzieleniu, nie mamy świadomości, że ciało jest napięte, a zmysły zamknięte. Taki stan wydaje się normą, a beznamiętność – sposobem doświadczania rzeczywistości. Rzadko kto dostrzega, że połączenie z ciałem i umiejętność słuchania jego potrzeb stanowią doskonały sposób pełniejszego doświadczania życia.

Cierpisz na beznamiętność?

Beznamiętność jest przeciwieństwem żywotności. Beznamiętność to automatyzm w działaniu. A ciało potrzebuje czułości i namiętności. Jeśli na co dzień nie czujemy połączenia z organicznym pulsem życia, możemy zacząć usychać, obojętnieć, popaść w apatię. Możemy też – zupełnie odwrotnie – odczuwać przymus działania, osiągania kolejnych celów i nie być w stanie
zatrzymać się nawet na chwilę.
Możesz wtedy potrzebować coraz to intensywniejszych doznań by w ogóle poczuć, że żyjesz.
Często w tym działaniu jest nawet miejsce na aktywność fizyczną – w formie ćwiczeń ruchowych, masażu czy innych zabiegów pielęgnacyjnych. Jednak jest ona automatyczna, bezrefleksyjna, stanowi kolejny obowiązek wynikający z lęku przed nadwagą, chorobą czy procesem starzenia. W tym powierzchownym „dbaniu o siebie” brakuje czułości, łagodności, odpuszczenia, rozluźnienia i doświadczania przyjemności z ruchu, dotyku. I prawdziwego smakowania chwil sam na sam ze sobą.

Jak otworzyć się na przyjemność?

Doświadczenie przyjemności jest organiczne, cielesne, bardzo namacalne i ziemskie. Dlatego, aby w pełni doświadczać tych jakości musimy przekierować świadomość z myślenia, analizowania i planowania na odczuwanie. Odczuwanie jest doświadczeniem zmysłowym. Istnieją zmysły tzw. zewnętrzne, które dają nam doświadczenia zapachów, smaków, dotyku, dźwięku. Istnieją też zmysły wewnętrzne, dzięki którym możemy odczuwać miękkość, ciepło, wibrację, pulsację, przestrzenność itp., czyli te odczucia, które są naturalnym wskaźnikiem żywotności – doznaniem przypominającym nam o przyjemności bycia w ciele. A gdy czujemy się dobrze w ciele, w naturalny sposób emanujemy energią na zewnątrz. Jest w nas więcej prostej radości życia.

Co blokuje przed odczuwaniem przyjemności?

Dla każdego naturalne jest pragnienie cielesnego doświadczania przyjemności. I doświadczasz jej korzystając ze zmysłów. Bywa jednak, że pewne uwarunkowania kulturowe, społeczne, religijne, oraz traumatyczne doświadczenia sprawiają, że otwartość na przyjemność zmysłową jest bardzo mała.
W kulturze gloryfikującej obraz cierpiącej i poświęcającej się „matki Polki” pozwolenie sobie na przyjemność i głośne mówienie o tym wymaga odwagi. Często wymaga przyjrzenia
się przekonaniom i dostrzeżenia prawdziwych potrzeb. Potrzeb, które latami spychaliśmy głęboko w podświadomość, bo ktoś lub coś innego wydawały się ważniejsze Nie da się jednak przez całe życie zdrowo funkcjonować, jeśli nie zadbamy o swoje podstawowe pragnienia.
A jedyną drogą do ich rozpoznania jest zatrzymanie i zajrzenie w głąb siebie. Zanurkowanie pod powierzchnię logicznego umysłu. Bo tam, głębiej, mieści się źródło naszej mądrości – to coś, co wie i czuje. To twój wewnętrzny głos. By nauczyć się go słuchać możesz otworzyć się na
techniki uważności, medytację, kontemplację czy też psychoterapię uwzględniającą ciało.
A i tak najważniejsza jest wewnętrzna gotowość na przygodę odkrywania siebie. Na gotowość, by zacząć traktować siebie z czułością, łagodnością i empatią.

Od czego zacząć?

  1. Od oddechu i rozluźnienia brzucha.

Rozluźniony i miękki brzuch to najważniejszy i największy krok w otwieraniu się na przyjemność. My, kobiety Zachodu, z mlekiem matki wyssałyśmy wciąganie brzucha. Jesteśmy przyzwyczajone do płaskiego brzucha i płytkiego oddechu. To co uznajemy za normę sprawia, że odcinamy się od nieograniczonego źródła energii życiowej. To rozluźnienie brzucha i swobodny oddech sprawią, że zaczniesz odczuwać miękkość, ciepło, przepływ. Na głębszym poziomie możesz doświadczyć poczucia bezpieczeństwa, spokoju i oparcia w sobie. Jeśli nauczysz się kilka-klikanaście razy w ciągu dnia kierować uwagę na brzuch, i rozluźniać go, zupełnie naturalnie zaczniesz odczuwać przepływ energii życiowej. Zaczniesz zauważać momenty, gdy napinasz się, spłycasz oddech pod wpływem stresu, pośpiechu lub nawykowych schematów myślowych. Z czasem nauczysz się zatrzymywać w tych automatycznych reakcjach i przekierowywać uwagę na ciało. Kiedy już poczujesz te wszystkie miejsca, które są napięte, zaciśnięte, zamrożone, następnie skierujesz na nie uwagę i poprowadzisz w nie czuły, rozpuszczający napięcie oddech, staniesz się alchemiczką. Twoje ciało, jeszcze przed chwilą spięte, stanie się żywe, miękki brzuch wypełni się ciepłem, a fala energii życiowej zacznie płynąć. Oczywiście nauczenie się tego alchemicznego procesu wymaga czasu, praktyki i wytrwałości. Ale owoce jakie daje, są warte naszego zaangażowania. A są nimi przyjemność i przepływ – doświadczane tam, gdzie kiedyś było napięcie.

2. Aktywność fizyczna i przyjemność.

Każdą aktywność fizyczną możemy traktować zadaniowo i skupiać się na tym, by robić postępy – osiągać więcej i lepiej. Ale jest też drugi powód dla którego ćwiczymy i wybieramy ten, a nie inny rodzaj ruchu czy też dziedzinę sportu. Najczęściej coś nas pociąga w tej właśnie aktywności – to właśnie ona sprawia nam przyjemność. Często jednak, goniąc za osiągnięciami, zapominamy o tej pierwotnej radości.

Zapraszam cię właśnie do takiego doświadczania ruchu -niezależnie od tego, czy jest to joga, bieganie, pływanie czy też spontaniczny taniec w rytmie ulubionej piosenki. Taniec, który jest wyrazem naturalnej cielesnej potrzeby doświadczania żywotności i przepływu energii. Zapraszam do takiego eksperymentowania z ruchem, w którym prowadzić cię będzie odczuwanie przyjemności. Zauważ, że przyjemność płynąca z ruchu ma różne oblicza – czasem jest to przyjemność płynąca z intensywnej praktyki, kiedy się pocisz, oddech przyspiesza, serce bije intensywnie i całe ciało pulsuje. A czasami przyjemność pochodzi z miękkości, płynności i podążania za bezwysiłkowym ruchem. Innym razem potrzebujesz zatrzymania, rozluźnienia i praktyki bardziej statycznej. Bywa też, że największą przyjemność możesz odnaleźć w spontaniczności i podążaniu za intuicyjnym ruchem płynącym z ciała. Możliwości doświadczania jest mnóstwo. Ważna jest otwartość i gotowość pójścia za naturalną mądrością ciała. A dla ciała przyjemność jest o wiele bardziej naturalna niż napięcie i zacisk. Co dalej? Stan ucieleśnienia (czyli połączenia ciało-umysł-emocje) to większy dostęp do spontaniczności i umiejętność podążania za tym co ekscytuje i sprawia przyjemność. Jest to zdolność wychwytywania tych impulsów płynących z ciała, które zapraszają do naturalnego ruchu czy też – innym razem – do zatrzymania w działaniu. To stan, który niesie ze sobą naturalnie pełniejszy oddech i subtelniejsze doświadczenia zmysłowe. To rozkoszowanie się przyjemnością słuchania muzyki, oglądania pięknych obrazów (zarówno tych pochodzących z natury, jak i będących dziełami sztuki), delektowanie się smakami lub doznawanie uniesienia w ruchu czy poprzez dotyk. To umiejętność słuchania swojego wewnętrznego głosu i wybierania takich aktywności, które dają nam przyjemność.

Iwona Madej-Karetko

IWONA MADEJ-KARETKO

nauczycielka jogi, trenerka holistycznej pracy z ciałem, kobieta otwarta na pełnię życia. Uwielbia inspirować oraz towarzyszyć innym w odkrywaniu siebie i otwieraniu się na wewnętrzną moc. Moc, która płynie z ucieleśnienia każdego doświadczenia.

Iwona jest zafascynowana wielowymiarowością połączeń w ciele, jak również pomiędzy ciałem, umysłem i sercem. Na co dzień prowadzi zajęcia jogi, warsztaty pracy z ciałem oraz spotkania w kręgu kobiet „Świątynia Kobiet”.

Podczas zajęć dzieli się doświadczeniem łączącym różne techniki pracy z ciałem, umysłem i emocjami. Zajęcia te pogłębiają samoświadomość uczestników, otwierają na wewnętrzny potencjał oraz radość życia i przyjemność płynącą z dobrej relacji z sobą.

Obrazek główny: Osoby zdjęcie utworzone przez pressfoto – pl.freepik.com

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s