Plan na 2020: kurs na SUKCES!

Nazywam się Małgorzata Boska Siemianowska, jestem Wizjonerką. Treściuję odważnie, kreatywnie i z sercem. Planuję i piszę treści emocjami, bo w życiu ważne są dla mnie te kwestie, które je wywołują. Rok 2020 stoi moimi sukcesami. I to nie jest tylko stwierdzenie pisane patykiem na wodzie. To dobry, bo MÓJ i ŚWIADOMIE ułożony plan. Ty masz już swój? Jeśli to pytanie powoduje u Ciebie konsternację, to wybacz, ale Ty w tym roku niewiele wygrasz. Może tego nie potrzebujesz? Ja potrzebuję bardzo.

„Odniosę sukces” – brzmi pysznie czy pyszałkowato?

Dla mnie opcja pierwsza. Wiadomo – najgorzej już było! 😀 Dla Ciebie? Nie interesuje mnie to. Ale Ciebie mogłoby, jeśli masz potrzebę zmian i zawinięcia do wybranego portu. Jeśli zaś wolisz dryfować w życiu, to ok – masz takie prawo. Może jeszcze nie czas na Twoją podróż?

W tym roku stawiam na siebie – zawijam do portu SUKCES i mam absolutnie w nosie, czy komuś się to spodoba czy nie. Przestałam się oglądać na innych, pracować dla i za innych oraz przejmować tym, co inni powiedzą. I wiesz co? Fantastycznie się z tym czuję, bo wreszcie naprawdę ważne dla mnie jest to, czego JA CHCĘ. Zanim jednak doszłam do takiego wniosku, kilka razy traciłam wiatr, zmieniałam kurs i osiadałam na mieliźnie, gdyż …miałam bałagan na własnym statku (czyt. w swoim wnętrzu).

W poukładaniu się pomógł mi rok 2019 i plan, którego nie zrealizowałam. Jeśli więc ktoś zadaje pytanie: czy warto planować? Z pełnym przekonaniem i świadoma odpowiedzialności za słowo, odpowiadam: Do stu tysięcy morskich diabłów – tak!

Planowanie podróży życia – czy to wykonalne?

Odpowiem jak większości Klientów na pytanie o cenę usługi: to zależy. Moim zdaniem najtrudniejszą i najważniejszą podróżą życia jest ta w głąb siebie. I można zaplanować, że się ją rozpocznie lub jaki będzie jej cel, ale nie łudziłabym się, że da się opracować wszystkie szczegóły.

Powodzenie podróży życia zależy od wielu czynników:

– jakiej klasy jesteś statkiem – spróchniałą łódką na wiosła, ciężkim i zamkniętym kontenerowcem czy motorówką, czyli… skąd w sobie zaczynasz, na ile już jesteś świadoma/y siebie;

– czy masz załogę – sprzymierzeńców, rodzinę przyjaciół, coacha, słowem: kogoś, kto wyrzuci Twoją kotwicę za burtę, kiedy popłyniesz w negatywnym rozmyślaniu o sobie;

– czy masz uprawnienia – nie jakieś tam papiery, potwierdzające Twoje ogólne kompetencje, ale czy masz w sobie gotowość do zmian, czy wystarczająco mocno pragniesz zmienić swoje życie i wiesz, po co to robisz;

– czy masz mapę – czy wiesz, co chcesz osiągnąć, do którego portu dopłynąć, jaki jest cel Twojej podróży i gdzie uzupełnić zapasy;

– czy umiesz obsługiwać kompas – czy słuchasz siebie, swojego serca, swoich potrzeb, czy jesteś dość uważny na siebie, bo to Ty jesteś kompasem w tej podróży;

– czy umiesz pływać – jeśli w trakcie podróży życia, wypadniesz podczas sztormu za burtę, to czy będziesz umiał akceptować porażki i zaczynać po raz kolejny (choć już nie w tym samym miejscu);

– czy znasz alfabet Morse’a – oczywiście, że to po, aby poprosić o pomoc! Nawet, jeśli Twoja załoga to Ty i jedna osoba, naucz się informować, że toniesz. Tylko tak ocalisz swoje życie.

Dużo składowych i niewiadomych, prawda? Czeluść nieświadomości. Nie wpadaj w panikę – nawet jeśli niczego z powyższej listy nie umiesz, ale pozwolisz się nieść falom, przeżyjesz. Uwierz syrenie morskiej, którą się stałam – swoją podróż zaczęłam jako łódka wiosłowa ze złamanym sercem i oprócz naprawdę skromnej załogi, nie miałam niczego z powyższej listy. A jeśli czytasz ten tekst, to znaczy, że jestem piękna wewnętrznie, mam się świetnie i płynę dalej!

No dobrze, ale skupmy się na konkretach.

Planowanie podróży życia – od czego zacząć?

Kompas = Ty.

Po pierwsze: Zacznij od siebie. Spisz to, co MASZ. Nie skupiaj się na swoich brakach, tylko na tym, gdzie i jaka/i jesteś TERAZ. Jeśli jesteś w czarnej dupie, to tak właśnie napisz: „Jestem w czarnej dupie, bo straciłam/em kontrolę nad swoim życiem, ale mam/umiem/znam się na/ potrafię…” Zrób inwentaryzację, podsumowanie, analizę (słowo, jakim to nazwiesz, nie ma znaczenia) – zrób to!

Moje planowanie wzięło się właśnie z podsumowania. W sylwestra 2018 wraz z byłym zliczaliśmy sukcesy strzeleckie. Moje wzięły się z przypadku, jego były zrealizowanymi celami. Bardzo zaimponował mi żelaznym harmonogramem dnia i życia, który pomagał mu odhaczać kolejne wyzwania. Pomyślałam, że przecież też mogę tak zrobić. Gorsza nie będę!

I wyznaczyłam sobie cele na 2019 rok. Pierwszy raz w życiu, w taki sposób, w jaki umiałam. Po kilku dniach pod wpływem wyzwania Oli Budzyńskiej, znanej jako Pani Swojego Czasu (w tym roku również je robi, więc możesz skorzystać), zaktualizowałam swoją bazę i doprecyzowałam to, co bym chciała osiągnąć. Nie będę się tu rozwodziła nad tym, w jaki sposób skutecznie wyznaczać cele, bo to zrobił Marek w artykule, który możecie przeczytać TUTAJ. Piszę o swoich doświadczeniach.

Po drugie: Dowiedz się, czy to, czego chcesz, jest Twoje. Część z wypisanych przeze mnie rzeczy nie była moja. Z prostego powodu – nie wiedziałam, kim jestem i czego naprawdę chcę. Wydawało mi się tylko, że jestem tego świadoma. Jeśli nie zdefiniujesz siebie, planowanie możesz o kant dupy rozbić, bo w trakcie realizacji planu NIE DLA SIEBIE, czeka Cię pasmo porażek i frustracja. Nie wiedziałam, dopóki nie doświadczyłam. Świadomość siebie, swoich potrzeb, wewnętrznych motywów jest tutaj kluczowa. Ważne również, aby zadań nie było za dużo, bo rozdrabnianie się na dłuższą metę jest nieopłacalne. Wybierz to, w czym chcesz się rozwijać.

Po trzecie: Zaprzyjaźnij się z samodyscypliną. W budowaniu nowych nawyków i realizacji zadań, z których składały się cele, szło mi całkiem nieźle, dopóki statek życia uczuciowego nie roztrzaskał się o skały obojętności, a ja nie wylądowałam na bezludnej wyspie o nazwie Kryzys Emocjonalny. Nie byłam pomysłowa i sprawcza jak Tom Hanks w „Cost away-poza światem”, więc baaaardzo długo leżałam na plaży w pełnym słońcu, a moja samodyscyplina… wyparowała. Nie wiem, ile to trwało, ale w tym czasie doświadczyłam też niejednej fatamorgany. Dopiero ożywczy deszcz przyniósł przebudzenie i myśl, że bezradność, bezczynność i użalanie się nad sobą, nie są rozwiązaniem. Duże znaczenie dla mnie miał też gniew, pod wpływem którego do niedawna byłam bardziej efektywna. Ostatecznie zaczęłam działać – wróciłam do swojej listy celów, ponownie ją przeanalizowałam, skreśliłam to, co uznałam, że nie ma już dla mnie wartości i zaczęłam poszukiwać materiałów do zbudowania chociaż tratwy, dzięki której mogłabym się wydostać z wyspy. Od momentu, kiedy postanowiłam odmienić swój los, wszechświat zaczął mi sprzyjać. I wróciła samodyscyplina, dzięki której robię coś, nawet wtedy, kiedy mi się nie chce, bo wiem, że cel, w jakim tego dokonuję, jest mój. Znam swoje „dlaczego?” i ono mnie napędza.

Dziś jestem Kapitanem Syreną małego katamaranu, z zaufaną załogą i umiejętnościami odczytywania mapy, obsługi kompasu, pływania i znajomością Morse’a. Wszystko, czego się nauczyłam, nie realizując planu, sprawiło, że obrałam kurs na sukces.

Następny port: zatreściowani.pl

Jestem wizjonerką spod znaku ognia i mam świadomość, że jeśli nie widzę efektów swojej pracy, np. w postaci jej przydatności, docenienia lub poszanowania; przestaję go czuć i angażować się w projekt. Tak było z dokumentowaniem życia w ruchu bractw kurkowych i portalem z poradami dla sekretarzy. Serce mnie bolało, kiedy podejmowałam decyzję o rezygnacji z funkcji sekretarza jednostki – z prowadzenia kroniki, dokumentacji, strony www, z możliwości tworzenia historii. Ale to była dobra, bo moja i przemyślana decyzja.

W 2019 roku serce bolało mnie nieustannie z innych powodów, a życie wypełnione było również emocjami, z którymi nie zawsze wiedziałam, jak sobie radzić. Wielokrotnie słyszałam, że jestem ZBYT EMOCJONALNA. Od listopada myślałam intensywnie, jak te doświadczenia transformacji emocjonalnej przekuć w sukces – żeby to „coś” było prawdziwe, wartościowe, zgodne ze mną i mojej Fabryce treści kiedyś przyniosło dochód. I kiedy pojawił się pomysł, dosłownie „zakliknął” mi w sercu, a zwizualizował się w głowie, podjęłam działanie.

Zatreściowani.pl rusza na dniach. Będzie to miejsce, w którym wraz z coachem Markiem Cukrasem będziemy rozpracowywali emocje. Marek zajmuje się inteligencją emocjonalną, ja o emocjach i emocjami umiem pisać. Chcemy pokazać tym, którzy nie potrafią rozpoznać swoich emocji lub je wypierają, jak je nazywać, akceptować i dobrze spożytkować w codziennym życiu.

Podczas swoich rozważań doszłam do wniosku, że emocje są treścią mojego życia. Nie podejmuję działania, jeśli nie wyzwala we mnie emocji, nie spotykam się z kimś, jeśli nie oddziałuje na mnie pozytywnymi wibracjami, zawodowo wreszcie też robię coś, co mnie ekscytuje i uwalnia endorfiny – treściuję, czyli tworzę treści. W moim otoczeniu jest coraz więcej osób, które czują podobnie – idą za głosem swojego serca, zmieniają profesję, żeby zatreściować życie tym, co ich emocjonuje. Pokażemy ich odwagę i sposób na siebie, aby ci poszukujący mogli się inspirować. To minimum na 2020 rok. Wierzę, że będzie magia i wszechświat wspomoże, aby podziało się więcej. Mam to w planie!

Planowanie – w czym pomaga?

Nie dam się przekonać, że jest inaczej. Nawet, jeśli nie wykonam założeń, i tak zyskuję! Planowanie to dla mnie pierwszy krok do realizacji marzeń – zebranie wszystkiego, przeanalizowanie i świadome wybranie tego, co najważniejsze. To dobry sposób, aby przyjrzeć się sobie, swoim pragnieniom i potrzebom oraz wziąć się za ich realizację! Harmonogram robię po to, aby urzeczywistnić marzenia. Poza tym wierzę, że jeśli coś zapiszę, podświadomość będzie pracowała, aby plan zmienić w sukces. Jeśli zatem macie marzenia i chcecie je spełnić, zaplanujcie to jako swój sukces!



Z determinacją trenuję, żeby niedługo oddać najlepszy strzał i wybić gwóźdź w tarczy „ŻYCIE”.

Małgorzata Siemianowska – ekspertka od tworzenia treści, która wie, jak napisać kreatywny/ rzetelny/ mocny/ piękny/ poruszający odbiorcę/ spełniający oczekiwania Klienta tekst.

Mówi o sobie, że ma licencję na treściowanie i głowę załadowaną oryginalnymi pomysłami. Strzela treścią odważnego kalibru, żeby wesprzeć Klientów w wyprzedaniu konkurencji. Prowadzi FABRYKĘ TREŚCI w której z myśli i potrzeb Klientów tworzy unikatowe teksty różnego rodzaju i przeznaczenia.

Od ponad dekady dokumentuje życie ruchu kurkowych bractw strzeleckich Rzeczpospolitej Polskiej. Jest sekretarzem Okręgu Bydgoskiego – prowadzi stronę internetową, kronikę i dokumentację jednostki, pod którą podlega 10 stowarzyszeń.

Założyła blog Poza protokołem, za pomocą którego dzieli się skutecznymi rozwiązaniami wypracowanymi w sekretariacie stowarzyszenia.

Fascynuje ją tworzenie stron internetowych na Worpressie.

Wierzy, że każdy spotkany człowiek i każde zdarzenie w życiu pojawia się w konkretnym celu.

Jeśli chcesz coś napisać, ale nie wiesz jak, napisz do Małgorzaty!

www.fabrykatresci.pl

www.pozaprotokolem.pl



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s