O wyznaczaniu celu

Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to, aby stały w portach.” – Grace Hopper

Właśnie hucznie przywitaliśmy rok 2020. Wystrzeliły korki od szampana, fajerwerki i endorfiny. Emocje, które sięgnęły zenitu, spokojnie opadają, a dolegliwości fizyczne zabawy sylwestrowej odeszły w przeszłość razem z 2019 rokiem. Nastąpiło nowe rozdanie. 365 pustych stron do zapisania. A właściwie 366! Prezent dla tych, co uważają, że doba posiada stanowczo za mało godzin i dla tych, co woleliby poleniuchować trochę dłużej.

Presja i spokój

Początek roku może wywoływać różne reakcje. Znajdą się osoby, które mają już wszystko zaplanowane i oprócz przyozdobionej pięknie choinki mają przystrojone niemal wszystkie meble w karteczki „post it”, na których widnieją opisane postanowienia noworoczne i cele. One są już gotowe, by rozwinąć żagle i wypłynąć z portu.

W kolejnej grupie będą osoby, które jeszcze nie do końca wiedzą czego chcą lub jak wcielić swoje wizje w praktyce. Nowy rok, nowa/nowy  ja, ale co to dokładnie znaczy? Widzą resztę, która już zaczyna realizować swoje plany, gdy tymczasem oni dalej stoją w porcie, czują presję. Warto tutaj zaznaczyć, że to jest w porządku i nie ma się czym martwić.

Jeżeli jesteś w tej drugiej grupie, zachęcam Cię do przeczytania poniższych wskazówek, jak skutecznie wyznaczać swoje cele i co będzie dla Ciebie wiatrem, który pomoże Ci wypłynąć z portu. Wybierz te sposoby, które najbardziej z Tobą rezonują.

Nie wiem czego chcę
Czasem zdarza się tak, że czujemy, że chcemy wprowadzić zmiany w swoim życiu, ale do końca nie wiemy, w którym obszarze i jak to zrobić, by było to efektywne. Używając metafory statku, to tak, jakbyśmy płynęli na otwartym oceanie chwytając każdy wiatr w nasze żagle nie znając miejsca docelowego, do którego chcemy się dostać. Gdzieś nas tam poniesie, ale czy tam gdzie chcemy? W takiej sytuacji można zadać sobie następujące pytania:
– czego potrzebuję w tym momencie?
– co sprawia mi przyjemność?
– przy jakiej czynności tracę poczucie czasu i jestem maksymalnie skupiony?
– kim się inspiruję?
– co chciałbym o sobie powiedzieć?
– co chciałbym, żeby inni powiedzieli o mnie?
– co już mam i mogę wykorzystać, by poprawić jakość swojego życia?

Możesz wypisać swoje większe i mniejsze dotychczasowe dokonania i obok nich zapisać swoje cechy, które pomogły Ci je osiągnąć.

To tylko niektóre z pytań, które pomogą Ci rzucić światło na Twoje potrzeby. Kiedy znamy siebie, to łatwiej jest nam wybrać, dokąd chcemy zmierzać. Mamy „co”, zatem czas na „jak”.

Sens (motywacja i wartości)
Po co chcesz coś zrobić? Dlaczego to jest dla Ciebie ważne? Jak to wpłynie na Ciebie i Twoje otoczenie? Cel wymaga nadania mu własnego sensu, który stanowi fundament dla naszej motywacji. Nadaje mu wyższe znaczenie, dzięki czemu w chwilach kryzysu będzie dla ciebie jak paliwo, kiedy zaświeci się rezerwa.    

Moja strefa wpływu i odpowiedzialność
Czyj jest ten cel? Może się też zdarzyć taka sytuacja, w której to otoczenie wywiera na nas presję i oczekuje zmiany. Pomimo szczerych chęci, taki cel może wywołać opór u osoby, której się go narzuca. Taki cel nie jest jej, nie wychodzi z jej potrzeby. To trochę jak z udzielaniem rad, można ją dać, jeżeli zostaliśmy o to poproszeni, jednocześnie ostatnie słowo należy do obdarowanego.

Nie chcę, czyli nie myśl o różowym słoniu
Możliwe, że jest Ci znane powiedzenie „nie myśl o różowym słoniu”. Co robimy, kiedy ktoś to powie? Myślimy o nim! A nawet widzimy tego słonia. Ludzki mózg ignoruje wszelkie sformułowania ze słowem „nie” Dodatkowo zakazy nie działają na nas motywująco.

Załóżmy, że Twoim celem byłoby np. – „nie chcę jeść słodyczy”  – w takiej sytuacji warto zadać sobie pytanie – czego chcę w zamian? Poprawnie sformułowany cel wyglądałby tak
– „chcę jeść więcej zdrowej żywności”.

Konkretny, atrakcyjny i osadzony w czasie
Czego chcesz konkretnie? Wracając do poprzedniego przykładu o jedzeniu zdrowej żywności – co chcesz jeść? Jeżeli będą to warzywa, to jakie? Więcej, to znaczy ile? Kiedy zaczniesz to robić?  I tak dalej. Warto sprecyzować swój cel jak najdokładniej, bo taki cel realizuje się łatwiej i szybciej.

Odnośnie atrakcyjności celu, Miłosz Brzeziński, psycholog,  doradca w zakresie efektywności osobistej, zwraca uwagę na to, by realizacja celu przynosiła nam określoną korzyść. Lepiej coś zyskać, niż tylko wyjść na zero, czyli używając powyższego przykładu:
– przestałem jeść słodycze, odżywiam się zdrowo i dzięki temu zyskałem smukłą sylwetkę, ogląda się za mną więcej kobiet i czuję się bardziej seksowny.



Zapisany na kartce
Sprawi to, że cel nie zostanie tylko w naszej głowie. Dajemy sobie szansę, by mógł wybrzmieć i stanowi to pewien rodzaj deklaracji z samym sobą, co może wpłynąć pozytywnie na jego realizację. Warto umieścić taką karteczkę w zasięgu wzroku, by nam o nim przypominała.


Małe kroki
Być może zaplanowałeś coś wielkiego, co leży w zasięgu Twojego wpływu i jednocześnie czujesz presję lub strach, co wpływa na odkładanie w czasie realizacji Twojego celu. Warto podzielić go na etapy – małe kroki, które pomogą Ci zrealizować Twoją wizję. Jak powiedział Lao Tzu, chiński filozof: „Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku”. Jaki będzie Twój pierwszy krok?

Zyski i koszty
Oprócz zysków, warto zwrócić uwagę na pojawiające się koszty realizacji swojego celu. Mogą nimi być: czas, stres, odrzucenie innych zajęć na rzecz priorytetów. Inny przykład to potrzeba kupienia nowych ubrań, w przypadku, gdy zdecydowaliśmy się zredukować swoją wagę i dotychczasowa odzież jest już na nas za duża. Zrobienie takiej analizy kosztów pozwala ocenić, czy jesteśmy gotowi je ponieść i czy oczekiwany zysk (efekt końcowy) je przewyższy.

Z drugiej strony kosztem może być również brak zmiany – czyli, co się stanie jeżeli się nie zmienię? Co się stanie, jeżeli tego nie zrobię?

Wizualizacja, działa czy nie?
Działa, jeżeli praktykujemy ją w odpowiedni sposób. Najczęściej popełniany błąd, to po prostu pozytywne wyobrażenie sobie efektu końcowego. Prowadzi to do tego, że mózg widząc go zaczyna spoczywać na laurach. Motywacja opada, bo w głowie cel został już osiągnięty.

Poprawne zastosowanie wizualizacji polega na wyobrażeniu sobie siebie wykonującego konkretne czynności, które prowadzą do osiągnięcia celu. Wykorzystuje się ją w pracy ze sportowcami. Przykładowo, zawodowy pływak odwzorowuje dokładnie każdy ruch. Można powiedzieć, że odbywa trening w swojej głowie. Prowadzi to do tego, że podczas zawodów nie musi się już zastanawiać, jak coś wykonać, bo stało się to precyzyjne i automatyczne.


Gabriele Oettingen, profesor psychologii na New York University i University of Hamburg
zwraca również uwagę na wizualizowanie sobie przeszkód, które mogą pojawić się na drodze do realizacji celu i wyobrażenie sobie sposobu na ich pokonanie, korzystając z naszych wcześniejszych doświadczeń.
Proponuje, by zapisać to w formie „Jeśli wydarzy się x (przeszkoda), to y (działanie, które pomoże mi ją pokonać). Prowadzi to do tego, że w realnej sytuacji, nie jesteśmy zaskoczeni i wiemy jak postąpić, bo byliśmy na to gotowi.

W ramach inspiracji i rozwinięcia tematu, polecamy książkę „WOOP – Skuteczna metoda osiągania celów” – Gabriele Oettingen.

Po czym poznasz, że osiągnąłeś swój cel?
Opisz konkretnie, jak wygląda efekt końcowy , by wiedzieć, że zmierzasz w dobrym kierunku. Możesz też zastosować metodę działania z wizją końca. Polega ona na tym, że rozpoczynasz proces planowania od tyłu. Tak jakbyś już miał to, co chcesz osiągnąć i opisujesz każdy etap, aż dojdziesz do początku.


Nagrody i elastyczność
Daj sobie nagrodę, za każdy krok, który przybliża Cię do Twojego celu. Może to być docenienie siebie, może jakaś rzecz materialna. Wybierz to, co będzie dla Ciebie atrakcyjne. Pamiętaj również o elastyczności. Bądź dla siebie sprzymierzeńcem, być może zdarzą Ci się dni w których odczujesz niższą motywację lub nawet będziesz chciał się poddać. To tylko małe zadrapania, które szybko się zagoją. Daj sobie chwilę wytchnienia i działaj dalej. Złap wiatr w żagle i wypłyń z portu. Powodzenia!

Marek Cukras – trener, coach oraz tutor I stopnia.
Absolwent studiów licencjackich na kierunku Psychologia w Biznesie, w Wyższej Szkole Bankowej w Bydgoszczy, o specjalności: coaching i mentoring.
Stypendysta ESTG – Politécnico do Porto w Portugalii. Obecnie student studiów magisterskich na kierunku Doradztwo i Coaching realizowanych na Collegium Da Vinci w Poznaniu. Uczestnik kursów z zakresu Pozytywnej Psychopatii, prowadzenia szkoleń oraz projektowania prezentacji i wystąpień publicznych.
Współprowadził największy w Polsce warsztat „Coachingu Kariery” organizowany przez Collegium Da Vinci w Poznaniu.
Jego pasją jest rozwój osobisty. Pomaga ludziom świadomie uczyć się o sobie, by mogli efektywnie wykorzystać swój potencjał. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s