Jak praktykować medytację w życiu codziennym

Medytacja kusi obietnicą spokojnego umysłu i harmonii wewnętrznej. Dla mnie jest czymś zacznie więcej. Zatem, czego możesz się spodziewać, gdy zaprosisz medytację do swojego życia?

Co wiesz o medytacji?

Najczęściej medytacja kojarzy się z tybetańskim mnichem w pozycji lotosu z niewzruszoną twarzą i ciałem, albo też z hinduskim sadhu w skupieniu recytującym mantry. Obrazy te łączy wspólna cecha – wrażenie ciszy i głębokiego skupienia. Patrząc na nich czujemy energię wewnętrznego spokoju, które uzyskali dzięki wieloletniej praktyce pod okiem mistrza.

I być może, gdy widzisz w wyobraźni te obrazy, medytacja wydaje się czymś abstrakcyjnym, niezwykłym, niedostępnym, wymagającym lat praktyki.

W poszukiwaniu oświecenia

Rzeczywiście, możemy potraktować medytację jako głęboką praktykę, której celem jest duchowa przemiana zwieńczona oświeceniem (satori w buddyzmie czy samadhi w filozofii jogi).

Jednak taka ścieżka wydaje się mało praktyczna dla większości ludzi Zachodu, których celem nie jest wycofanie się ze „światowego” życia. Jednak to światowe życie ukierunkowane na działanie i osiąganie pozostawia wielu z nas z uczuciem pustki i rodzi tęsknotę za ciszą i wewnętrzną harmonią. 

Po co ci medytacja? 

Proponuję spojrzeć na medytację inaczej – jako praktyka, która włączona do codzienności uczy jak bardziej świadomie i w zgodzie z sobą przeżywać życie. Nie jako praktykę, która ma odrywać od życia (a jeśli, to na 10-30 minut dziennie), tylko taką, dzięki której będziesz mogła bardziej świadomie zanurzyć się w codzienność. Być obecną w każdej chwili, czuć i cieszyć się przepływem Życia. 

Mam dla ciebie zaproszenie na randkę

Odłóż na bok wszystkie wyobrażenia jakie masz na temat medytacji i spróbuj potraktować ją jako cenny czas podarowany sobie. Wyobraź sobie, że gdy siadasz do medytacji, to tak jak byś szła na randkę z sobą. Miłosne spotkanie z kimś najważniejszym w twoim życiu. Kimś, kto cię nie opuści aż do śmierci.

Większość czasu spędzasz kierując uwagę na zewnątrz: na ludzi, rzeczy, wydarzenia. A czy znajdujesz chociaż kilka chwil dla siebie? Takich chwil, kiedy totalnie zanurzasz się w swój wewnętrzny krajobraz, w teraźniejszość poprzez odczucia z ciała, myśli, emocje, dźwięki, smaki i zapachy, które jej towarzyszą.

Odkrywanie chwili

Siadanie do medytacji jest odkrywaniem każdej chwili na nowo, na świeżo. Jest również odkrywaniem siebie w każdym tu i teraz.

Jest procesem w którym uczysz się koncentrować świadomie swoją uwagę na różnych poruszeniach wydarzających się w świecie zewnętrznym, a ty siedzisz nieruchomo. Później zauważasz wszystkie poruszenia, które wydarzają się w świecie wewnętrznym. Czujesz swoje ciało – wygodę lub niewygodę. Czujesz zmieniające się doznania w ciele, przepływający oddech, bijące serce czy puls życia w komórkach.

Dlaczego ciało jest tak ważne w medytacji?

Im częściej i im uważniej będziesz kierować uwagę na wrażenia z ciała, tym bardziej będziesz świadoma subtelnych i delikatnych odczuć. To właśnie umiejętność odbierania wrażeń cielesnych, nie tylko podczas medytacji (ale wtedy najłatwiej się tego nauczyć), ale również w ciągu dnia, łączy cię na poziomie organicznym z przepływem życia, ugruntowuje i osadza w tu i teraz.

Tak więc na pierwszej randce ze sobą – zacznij od ciała! Zapomnij o wszystkim co wiesz i myślisz o swoim ciele i je poczuj. Otwórz się na odczuwanie doznań, które do ciebie przychodzą, nie oceniaj ich. Przyjemne, nieprzyjemnie, mało, dużo, brak doznań – to tylko myśli – a Ty po prostu czuj to co czujesz. Poświęć sobie 5-10 min. na to żeby po kolei (możesz zacząć od stóp i iść w górę) poczuć wszystkie części ciała z ciekawością. Tak jakbyś poznawała nową osobę i zaciekawiła się nią. Z zainteresowaniem i z intencją zabawy spotkaj się z odczuciami z ciała.

Powtarzaj te randki regularnie przez kilka- kilkanaście dni – i obserwuj jak się zmienia Twoje doświadczenie ;).

Umysł – cisza czy harmider?

Gdy już jesteś przyzwyczajona do spotykania się ze sobą poprzez odczucia z ciała – pora na następny krok. Kiedy siedzisz w ciszy, możesz zauważyć, że umysł wcale nie jest taki cichy.

Pojawiają się myśli. To mogą być myśli, które rozpraszają czy zabierają twoją uwagę w przeszłość, przyszłość lub inne miejsca. I jest naturalne, szczególnie na początku praktyki, że pojawiają się momenty, gdy uwaga całkowicie odpływa z teraźniejszości. Ten stan najprawdopodobniej znasz, bo tak funkcjonujesz przez większość dnia. Jesteś obecna w historiach umysłu, a działanie które wykonujesz jest automatyczne. Myśli wędrują sobie wówczas po różnych zakamarkach czasoprzestrzeni, a podświadomość jak autopilot steruje życiem. Pewnie czasem zauważasz, że nie pamiętasz, jak ugotowałaś obiad, albo o czym rozmawiałaś z przyjaciółką, bo w ogóle nie byłaś uważna w danej chwili.

Kiedy zaczniesz kierować uwagę na myśli, pozwól im na przepływanie, ale nie podążaj za nimi. Bądź jak kot, który wyczekuje myszy – czujna i skupiona, ale również rozluźniona. Stan w którym obserwujesz myśli, ale nie identyfikujesz się z nimi harmonizuje zapis fal mózgowych. Mózg emituje wówczas fale alfa a ciało się regeneruje.

Odczuwanie przestrzeni

Podczas przyglądania się myślom skieruj uwagę na przestrzeń w której się one wydarzają. Zauważ, że istnieje niczym nieograniczona, nieporuszona przestrzeń, w której wydarzają się wszystkie poruszenia (myśli, emocje, dźwięki, wyobrażenia, sny). I tak samo, jak wcześniej kierowałaś uwagę na myśli przepływające w tej przestrzeni, teraz skieruj uwagę na samą przestrzeń. Poczuj, że zanurzenie się całą uwagą w nieporuszonej przestrzeni daje jeszcze więcej odpoczynku i spokoju. 

Porządek czy chaos?

To, co opisałam jako następujące po sobie etapy medytacji uważności jest pewnego rodzaju uporządkowanym schematem. W praktyce możesz doświadczać w mniej uporządkowany sposób. Jednak schemat ma pokazać, że to, co jest celem medytacji dla wielu osób – czyli osiągnięcie ciszy i wewnętrznego spokoju – jest procesem rozłożonym w czasie, który daje efekty, jeśli praktyka jest regularna.

Czego nikt ci nie powiedział o medytacji

Jest drugi aspekt praktykowania medytacji, o którym chciałam Ci napisać, a który nie jest tak często eksponowany jak obietnica wewnętrznej harmonii:

Aby doświadczyć ciszy i spokoju wewnątrz siebie, po drodze spotkasz wszystko, co ten spokój zaburza.

Wszystkie myśli, emocje i przekonania, które powodują napięcie, stres oraz nieokreślone uczucie że coś jest nie tak, że powinno być inaczej. Poznasz siebie głębiej, poznasz swoją jasność, ale również swoją ciemność.

Możesz wówczas myśleć że medytacja nie jest dla ciebie, że jest w tobie za dużo niepokoju i napięcia. Jeśli pojawią się takie odczucia, proponuję z nimi pobyć i nie zniechęcać się do praktyki. Bo owoce tej praktyki czekają po drugiej stronie wątpliwości, znudzenia czy zmęczenia.

Niech medytacja Cię zaskoczy!

Napisałam o medytacji jak o randce – potraktuj ją jako proces poznawania siebie, odkrywania tego wszystkiego, czego o sobie nie wiesz. Jeśli będziesz mieć jakiekolwiek oczekiwania od medytacji, a zawłaszcza takie, że ma dawać ci wyłącznie odczucie błogości, to trochę tak jak byś szła z kimś na randkę i oczekiwała, że będzie zachowywał się tylko w określony sposób. A często tak robimy – tworzymy sobie obrazy innych osób i oczekujemy od nich, że się do tych obrazów dostosują nie dając im przestrzeni do bycia sobą. I być może wobec siebie, nawet podświadomie, masz podobne oczekiwania.

Moja droga wolności i miłości

A gdyby tak pozwolić sobie na totalną wolność? Aby każda myśl, emocja, doznanie mogły swobodnie przepłynąć. Aby to, co trudne, niewygodne, spychane gdzieś głęboko w podświadomość, mogło zaistnieć w świadomości! Bo dopiero widzenie tego czego nie chcemy widzieć, ukochanie tego co niekochane i odrzucone staje się drogą powrotu do PEŁNI.

I tym jest dla mnie medytacja: odkrywaniem siebie z ciekawością, spotkaniem z tym co żywe w wewnętrznym świecie. Aby bardziej świadomie i uważnie żyć w świecie zewnętrznym. Bo tylko wtedy ta praktyka ma sens: jeśli codzienne siadanie ze sobą przekłada się na codzienne życie w większej harmonii i miłości. 

Iwona Madej-Karetko nauczycielka jogi, trenerka holistycznej pracy z ciałem, kobieta otwarta na pełnię życia. Uwielbia inspirować oraz towarzyszyć innym w odkrywaniu siebie i otwieraniu się na wewnętrzną moc. Moc która płynie z ucieleśnienia każdego doświadczenia.

Iwona jest zafascynowana wielowymiarowością połączeń w ciele, jak również pomiędzy ciałem, umysłem i sercem. Na co dzień prowadzi zajęcia jogi, warsztaty pracy z ciałem oraz spotkania w kręgu kobiet „Świątynia Kobiet”.

Podczas zajęć dzieli się doświadczeniem łączącym różne techniki pracy z ciałem, umysłem i emocjami. Zajęcia te pogłębiają samoświadomość uczestników, otwierają na wewnętrzny potencjał oraz radość życia i przyjemność płynącą z dobrej relacji z sobą.

http://www.atmayoga.pl

2 komentarze Dodaj własny

  1. babateam pisze:

    Każdy dzień zaczynam i kończę krótką medytacją. Mnie pomaga nie tylko w relaksacji, ale również wzmacnia moją wenę.
    Pozdrawiam, N. z babateam ❤

    Polubienie

  2. Piotr pisze:

    Kiedyś próbowałem medytować po kilku minutach zaczynałem odczuwać straszny ból między brwiami, który następnie przeradzał się w ból całej głowy. Taki stan odczuwałem przez cały dzień. Pisałem na kilku blogach do osób zajmujących się yogą i medytacją, ale nikt nie był w stanie udzielić mi jakiejkolwiek odpowiedzi.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s