JESTEŚ PO DRUGIEJ STRONIE? – o wyjątkowym roku przed 30tką

Trzydziestka to przełomowy wiek u wielu z nas. Zastanawiamy się, jak to będzie, co zrobić, jak się do tego przygotować i jak zamknąć ten piękny okres kiedy miało się 20 lat.

Gdy staję przed lustrem widzę piękną kobietę. Na jej twarzy jest więcej zmarszczek, niektóre z nich pojawiły się po życiowych doświadczeniach, a niektóre po uśmiechu który nie schodził z jej twarzy. Dwudziestka to okres doświadczania życia, wielu prób i wielu błędów, ale także wniosków.

W wieku 29 lat zdecydowałam się na kolejną zmianę w moim życiu, chciałam również, żeby ten ostatni rok przed trzydziestką był wyjątkowy. Wiele lat marzyłam o wyjeździe do Azji, a dokładniej na Bali. Życie pisze jednak różne scenariusze i zamiast wyjazdu na Bali zdecydowałam się na wyprawę – wyprawę która miała być podróżą mojego życia. Magia buddyzmu – Tajlandia i Birma.

Ocalona na pasach

Był styczniowy, deszczowy dzień. Przechodziłam przez pasy, jezdnia była oświetlona. Byłam w połowie drogi, gdy nagle coś mnie zatrzymało, a przed moim nosem przejechał rozpędzony samochód. Przeszłam przez jezdnię, a po drugiej stronie podeszło do mnie dwóch mężczyzn pytając jak się czuję. Oszołomiona sytuacją stwierdziłam, że całkiem nieźle. Dopiero gdy spokojnie usiadłam w fotelu popłynęły łzy… Ile miałam szczęścia, tak niewiele brakowało… Tego wieczoru przypomniałam sobie dzień, w którym obiecałam sobie, że jeżeli będę miała taką możliwość to będę podróżować. Uświadomiłam sobie, że mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, tyle miejsc chciałabym zobaczyć i mam tylko 29 lat. Nie pytając nikogo usiadłam przed komputerem – znalazłam Solistów i wyprawę do Azji. Teraz albo nigdy. Po kilku dniach wyjazd był już pewien, a ja zaczęłam przygotowania. Wyrabianie paszportu, szczepienia, pakowanie.

W końcu nadszedł ten dzień, dzień mojego wylotu. Wzięłam moją małą walizkę i poszłam w nieznane, nie wiedziałam kogo tam spotkam i generalnie nie wiedziałam nic, oprócz tego, że lecę do Tajlandii i Birmy. Byłam gotowa na doświadczanie. Jednak szybko się okazało, że moje wyobrażenia nie do końca spotkały się z rzeczywistością.

Asia Orient Ekspres”

25 kwietnia 2019 roku wylądowaliśmy w Bangkoku. Przywitał nas żar lejący się z nieba i uśmiechnięci ludzie. Wszystko było takie nowe, nieznane, piękne. Jadąc autostradą już można było się zachwycać pięknymi widokami, a te kolory! Byłam bardzo podekscytowana. Jeszcze tego samego dnia skorzystałam z rekomendowanych atrakcji – poza zwiedzaniem kompleksu pałacowego i świątyń, wieczorem oddałam się przyjemnościom – mój pierwszy Pad Thai zjedzony na ulicy, pyszny sok z mango, a do tego cudowny masaż tajski. Byłam w siódmym niebie. Najedzona i zrelaksowana byłam gotowa na wielogodzinną podróż nocnym pociągiem.

„Asia Orient Ekspres” z kuszetkami i śniadaniem o poranku. Nigdy wcześniej nie wyobrażałam sobie spania w pociągu, a tym bardziej jedzenia śniadania w wątpliwej czystości wagonie „restauracyjnym”. Cóż – jak przygoda, to przygoda. Pokonałam swoje pierwsze granice. Na szczęście w hostelu czekał prysznic z kojącą wodą, a w mieście night market ze świeżymi owocami, no i oczywiście obowiązkowo masaż, który rekompensował trudy podróży. Kolejne dni upłynęły pod znakiem zwiedzania świątyń, masaży i smakowania Azji. Momentami doskwierał upał, a widoki były egzotyczne.

Kobieta żyrafa

Jednego dnia odwiedziliśmy skansen, w którym żyli ludzie z różnych plemion, pokazując ich codzienne życie – „żywe eksponaty”.

Jednymi z nich były kobiety żyrafy. Oglądaliście odcinek „Kobieta na krańcu świata”, w którym Martyna pokazywała życie kobiet z „obrożami” na szyi. No właśnie… Tak więc, nie tylko mogłam zobaczyć, ale także doświadczyć na własnej skórze, gdy tylko do zdjęcia została mi założona metalowa obroża, o wadze ok. 3 kg. Miałam ją na szyi tylko chwilę, a już byłam zmęczona. Poczułam, co muszą czuć te kobiety, które z każdym rokiem otrzymują kolejny ciężar na swoje barki. Uśmiechały się przez łzy. Taka ich kultura. Wyjeżdżając ze skansenu miałam głowę pełną refleksji… Czy rzeczywiście jest to potrzebne? Piękny skansen dla turystów, a w nim ludzie „na pokaz”, czy tak wygląda nasz świat? Czym są nasze podróże?

W Birmie na czerwonym dywanie

Birma to kraj dziewiczy, jeszcze nie do końca zniszczony przez turystów. Tutaj każdy biały człowiek to zjawisko na skalę gwiazd na czerwonym dywanie. Gdy się tylko gdzieś pojawialiśmy, wokół nas stawał wianuszek Azjatów, którzy robili sobie z nami zdjęcia. Blask fleszy oślepiał. Na początku było to nawet miłe doświadczenie, ale po czasie stało się męczące. Naszła mnie refleksja, że skoro ja jestem zmęczona po kilkunastu zdjęciach, to jak muszą czuć się ludzie, którzy między innymi byli w tym skansenie, którym robimy zdjęcia na ulicy, aby mieć pamiątki… Małpki w zoo. Oczywiście, zgodzę się z faktem, że tubylcy żyją z turystów. Napędzamy ich gospodarkę, uważamy, że dajemy im pracę i „pomagamy”. Ale czy rzeczywiście? Jadąc autobusem przez Birmę w oczy rzucały się sterty plastiku z którym nie mają co zrobić.

Granice przekroczone

Jadąc do hotelu w Mandalay patrzyłam na ten „dziwny świat”, ale dopiero na miejscu dostałam pierwszy strzał, na hotelowych drzwiach wisiała kartka „Zakaz przebywania białych z dziećmi birmańskimi”. Łzy same cisnęły się do oczu, ale widok który zastałam po wyjściu z hotelu złamał moje serce. Na ulicy żyli ludzie. Tam gdzie pracowali, tam spali. Kobiety rozkładały prześcieradła na ulicy i tam kładły się razem z malutkimi dziećmi, ich domem była ulica. I tutaj moje granice zostały po raz kolejny przekroczone. Nie potrafiłam zrozumieć, jak to jest możliwe.

Birma to piękny kraj, ludzie są tu cudowni i uśmiechnięci. Oprócz Mandalaj zwiedziliśmy kompleks świątyń w Bagan i przepłynęliśmy przepiękne Jezioro Inle, które zostało w moim sercu. Inle Lake to zupełnie inny świat w porównaniu z pozostałymi miejscami. Gdybym miała wybrać miejsce z wyprawy do którego chciałabym wrócić, to byłoby to właśnie Inle Lake. Zielona dżungla, winnice, pyszne jedzenie i kochani ludzie. Oaza dla serca. Po tygodniu w Birmie wróciliśmy na kilka dni do Tajlandii – odpoczęliśmy na wyspie Ko Samet, aby ostatnią noc spędzić w Bangkoku. Ta ostatnia noc – show Lady Boy, wjazd na 78 piętro drapacza chmur i przejście po night market – miejscu handlu – od dóbr luksusowych takich jak Chanel, Gucci po handel kobietami – od ping pong show, po tańce na rurze i seks.

No i jak było?!”

Gdy następnego dnia siedziałam w samolocie do domu miałam dużo czasu, by podsumować ten wyjazd. Przeglądałam zdjęcia i zastanawiałam się co powiem. Większość oczekiwała, że wrócę zachwycona i pełna energii, tak jak po innych podróżach. Tym razem było inaczej… Na pytanie „No i jak było?!” odpowiadałam „Noooo… Dobrze.”. Gdy przeszedł jet lag i zmęczenie, zastanawiałam się: dlaczego? Dlaczego nie potrafię zachwycić się tym wyjazdem. Czy był to wyjazd mojego życia?

Pisząc ten tekst mam już moje wyczekane 30 lat, siedzę w moim ulubionym fotelu z filiżanką herbaty. Za oknem pochmurno. Zapytacie pewnie, czy coś się zmieniło, Tak, jestem po drugiej stronie.

Joanna Rajska to autorka bloga „Przejdźmy na druga stronę” oraz projektu „Adore yourself” skupiającym się na duszy, pięknie i pasji kobiet w ramach którego prowadzi warsztaty „Drzewo marzeń”. Pisze dla kobiet i o kobietach. Wizjonerka i aktywistka społeczna, wolontariuszka  w akcjach społecznych organizowanych m.in. przez Vital Voices Chapter Poland. Marzycielka spełniająca marzenia. Wierzy w miłość.  Ukończyła finanse, socjologię oraz dyplomację. Pracuje w międzynarodowej korporacji.  Kobieta o wielu zainteresowaniach. Od dziecka uwielbia podróże, odkrywanie świata i kultury. Wieczorami oddaje się rytmom salsy i bachaty, a dla równowagi praktykuje jogę. Uwielbia jazdę na rowerze.  Słucha jazzu i muzyki klasycznej, najlepiej z czarnej płyty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s