TWORZENIE I MACIERZYŃSTWO – wyobrażenia kontra rzeczywistość

REKLAMY A KURZA FERMA

Dzisiaj dla odmiany będzie pół żartem pół serio. Macierzyństwo jest jak choroba dwubiegunowa. Coś pomiędzy oddam za ciebie życie, a daj mi do cholery święty spokój. Przez pierwsze lata byłam autentycznie przerażona, jak bardzo to błogosławione doświadczenie potrafi przewalcować człowieka na placek składający się z łez i niemocy. Kto chociaż raz w przypływie ślepej bezczynności i rozpaczy nie chciał wyfrunąć przez okno, niech pierwszy rzuci kamień. Retoryka religijna nie jest tutaj przypadkowa. Macierzyństwo musi posiadać otoczkę świętości, bo gdyby wszyscy przyznali się, że mało w tym wszystkim niebiańskich westchnień, świat pogrążyłby się w chaosie. Właśnie dlatego wolimy wierzyć reklamom serka Almette, podczas gdy bardzo często wygląda to raczej jak Świat według Kiepskich. I doskonale o tym wiemy, ale wypieramy tę wiedzę w takim samym stopniu jak to, że kurza ferma nie ma nic wspólnego z zieloną trawką. I przyznaj, że gdy ma się dzieci, to w pracy się wypoczywa. Przyznaj!

Praca w domu – doskonały przykład

A co się dzieje, jeżeli… pracujesz w domu? Wbrew pozorom wiele przedsiębiorców prowadzi swój biznes w miejscu zamieszkania. Oszczędność lub po prostu taka specyfika działalności, która w dużej mierze nie wymaga od nas lokalu otwartego dla klientów. Jako artystka fotografik, który nie posiada standardowych usług, a także pisarka – tworzę głównie w domu. I chociaż zabrzmi to bardzo dziwnie, tęsknię czasami do czasów, kiedy oddawałam się w najem korporacji w klimatyzowanym pomieszczeniu.

PRACUJESZ W DOMU? TO ZNACZY, ŻE NIE PRACUJESZ

Otóż okazuje się, że nawet najbliższa rodzina uważa, że jeżeli pracujesz w domu, to nie pracujesz. Możesz przerwać w każdym momencie, bo trzeba zrobić herbatę. Możesz rzucić wszystko, bo zmywarka lub pralka oznajmiają, że należy się zająć ich gotową zawartością. Kwiaty trzeba podlać przy okazji. Uprzątnąć kuwetę, bo wieczorem po kilkugodzinnej batalii pt: „nie przeszkadzaj, ja pracuję”, będzie się już tak wykończonym, że tego nie zrobisz i kot zesika się do łóżka. Gdy pracujesz w domu, każda bieżąca sprawa, która potrafi odciągnąć cię od skupienia – z całą pewnością to zrobi.

Rezultat? Pracujesz od 8:00 do 22:00 z przerwami na bieżące czynności domowe i odpowiadasz na pytania dotyczące tego… kiedy skończysz pracować. Po południu dochodzi pilnowanie dziecka przez balkon, czy dobrze bawi się na placu zabaw. Nie możesz zejść z nim, bo przecież pracujesz. Jeszcze. A dlaczego pracujesz? Bo skoro „siedzisz w domu” to możesz odebrać dziecko zaraz po lekcjach, prawda? Po co ma siedzieć w świetlicy do godziny 16:00, skoro i tak „siedzisz w domu”.

Spokojne lub mniej spokojne tłumaczenie, że w tych godzinach pracuję, chociaż „jestem w domu” kończy się tym, że średnio co pięć minut należy i tak gasić pożary. A to kot zaplącze się łapą w firankę. A to „kłaczek” do sprzątnięcia. W sumie straszny syf na tej podłodze, więc trzeba chwycić za odkurzacz. Kurz, który się raz zauważyło, wchodzi do repertuaru natrętnych myśli kłębiących się z tyłu głowy.

TOSKAŃSKIE WINNICE I STARA MASZYNA KONTRA SCHABOWY

Pięknych filmów o widoku na toskańskie winnice jest całe zatrzęsienie. Szkoda, że nie powstał taki, co mówi o typowej rzeczywistości przeciętnego twórcy. Powoli jednak głos rozsądku podnosi łeb znad dywanu iluzji i tabu. Istnieje popularna teoria o przyczynie wielkiej, matczynej miłości. Otóż matka kocha tak mocno dlatego, żeby w chwili złości dziatwy nie pozabijać. Zamiast tego szybciej ubija się kotlety. Ze zdecydowanie większym zapałem!

Zostałam ostatnio zaproszona na spotkanie grupy Kreatywnego Pisania prowadzonej przez Justynę Niebieszczańską. Oprócz pytań standardowych, jak promocja książki, kruczki związane z jej wydaniem, czy pytania o warsztat pisarski, okazało się, że wszystkie mamy te same doświadczenia rodzicielskie i wszystkie nie do końca mówimy o tym głośno. A czas to powiedzieć: Jesteśmy wielozadaniowymi bohaterkami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s