Samowystarczalność – o odwadze w zderzeniu z rzeczywistością

dnia

Tworzysz, masz do zaoferowania od siebie coś wyjątkowego – jak talent, zdolności, artystyczne spojrzenie. Fotografujesz, malujesz, rzeźbisz, a może piszesz? Wszystko to jednak jest na ten moment w poczekalni życia, bo przecież wszyscy mówią, że sztuką na chleb nie zarobisz. Co słyszysz niemal codziennie? Ludzie nie czytają książek i nie cenią działań artystycznych. W społeczeństwie tkwi przekonanie, że uprawianie sztuki to zabawa, bo nie zaspokaja podstawowych potrzeb człowieka. To oczywiście tylko zbiór pierwszych z brzegu negatywnych opinii, z którymi się z pewnością spotkasz, jeżeli postanowisz poruszyć temat wyjścia w świat z tym, co masz do zaoferowania. Umówmy się, że strach przed krytyką i oceną to TWÓJ kolejny powód dla którego nie chcesz pokazać talentu. Talent to dar duszy. Wypływa z serca jak cenny nektar. Pokazanie go światu jest twoim marzeniem, bo z potrzeby duszy wynika ukazanie go światu. Jesteś posłańcem, który przez sztukę ma zmieniać rzeczywistość wokół. Twoja powieść może zmienić życie paru osób. Nawet jeżeli tylko jednej – to warto. Twój obraz z sielskim krajobrazem ma zawisnąć w salonie wielodzietnej rodziny i być powodem do snucia marzeń najmłodszej z rodzeństwa o własnej stadninie koni. Twoja rzeźba drewnianego anioła ma posłużyć starszej kobiecie do wzbudzenia nadziei w sobie, że jeszcze nie wszystko stracone. Widzisz to? Zaczynasz rozumieć? Sztuka to DAR dla innych ludzi, bo otwiera ich serca.

UGRUNTOWANIE MARZEŃ

Największym rozczarowaniem artystów, w tym pisarzy, jest zderzenie marzenia z rzeczywistością. Żeby przekuć piękno daru jaki masz dla innych, trzeba go osadzić w świecie materii. Wchodzimy więc w różne grupy ludzi, które działają na tym polu i mają doświadczenie. Korzystamy z rad osób, które, jak się nam wydaje, mogą nam dostarczyć informacje o tym, co chcemy osiągnąć. Często kończy się to rozczarowaniem. Nie zawsze, ale często. Dlaczego? Z wielu powodów. W większości, jeżeli zdecydujesz się wejść w określone środowisko – czy to biznesmenów, czy to artystów, czy inną grupę ludzi powiązanych wspólnym mianownikiem – musisz liczyć się z tym, że większość z tego, czego się spodziewasz, okaże się iluzją. Marzenie w przełożeniu na rzeczywistość ugruntowuje się często boleśniej niż się spodziewamy. Mam na to swoją teorię. Świat ma być sprawdzianem, jak bardzo zależy nam na realizacji celu. Dlatego właśnie trafiamy na osoby, które np. znajdują problem na każde rozwiązanie. Trafiamy na ludzi, którzy będą chcieli odwieść nas od działania, bo obawiają się konkurencji lub nie mogą znieść, że ktoś może mieć większy talent od nich. Lub odwrotnie. Trafiamy na tych, którzy są samozwańczo oświeceni, pełni fałszywego pojęcia swojej wielkości i traktują nas protekcjonalnie. Nie sądziłam, że asertywność będzie w tym świecie aż tak potrzebna. Okazało się, po wielu doświadczeniach, że prawda leży gdzieś pośrodku. I mam dobrą wiadomość – konsekwencja popłaca.

WALKA Z SYSTEMEM CZY OBEJŚCIE?

W tym wpisie posłużę się przykładami z autobiografii Haruki Murakami, jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy japońskich. Murakami był, w co ciężko uwierzyć z naszego punktu widzenia, latami miażdżony przez japońską krytykę. Wytrwał jednak w postanowieniu, że będzie wciąż pisał, chociaż jego powieści zaliczały fatalne recenzje. W jaki sposób więc udało mu się osiągnąć międzynarodowy sukces na przekór wszystkim? Może to dziwnie zabrzmi, ale po prostu nie brał swoich marzeń zbyt serio. Nie nadawał im rangi czegoś boskiego i nieosiągalnego. Po prostu działał. I to wszechstronnie, na wielu polach. Robił to, co czuł za stosowne. Ludzie natomiast reagowali na to bezustanną krytyką. W dużej mierze powinno ci to wyjaśnić, dlaczego nie należy się przejmować większością tego, co usłyszysz. Pozwolę sobie zacytować: „Załóżmy, że jakiś powieściopisarz umie śpiewać i zadebiutował jako piosenkarz. Albo ma inklinacje malarskie i zaczął wystawiać swoje obrazy. Niewątpliwie spotka się w niedalekiej przyszłości z jakimś oporem, zostanie wyszydzony lub wyśmiany. Ludzie będą mówić, że zagalopował się i robi Bóg wie co. Albo, że to amatorszczyzna, nie ma ani talentu, ani techniki. A profesjonalni piosenkarze i malarze potraktują go chłodno. Może nawet będą mu bruździć. Na pewno jednak ciepło go nie przyjmą, nie powiedzą: witaj, miło cię widzieć. Jeśli zostałby życzliwie przyjęty, to jedynie w bardzo niewielu miejscach i w ograniczonym zakresie. Prócz pisania powieści od około trzydziestu lat aktywnie zajmuję się też tłumaczeniem literatury z języka angielskiego. Na początku byłem (a bywa nawet, że jestem również teraz) bardzo za to krytykowany. Mówiono mi, że tłumaczenie to nie taka prosta sprawa. Nie powinien się do tego brać amator. Albo, że dla pisarza tłumaczenie to tylko rozrywka, ale innym wchodzi tym w paradę. A kiedy napisałem książkę Underground, zostałem surowo skrytykowany przez pisarzy specjalizujących się w literaturze faktu. Krytykowali na różne sposoby. Np. Nie zna zasad pisania literatury faktu, to tandetny wyciskacz łez, tanie dyletanctwo. Wcale nie zamierzałem pisać literatury faktu, tylko nie-fikcję literacką. Innymi słowy utwór, który nie był beletrystyką. Ale w końcu wyszło na to, że nastąpiłem na ogon tygrysom strzegącym literatury faktu. Nie wiedziałem w ogóle o istnieniu takowego i nawet mi nie przyszło do głowy, że mogą istnieć jakieś specyficzne zasady pisania literatury faktu (…).”

Haruki Murakami, Zawód powieściopisarz, MUZA, 2017

WSZYSTKO MA ZASADNOŚĆ, ABY ISTNIEĆ

Podsumowując ten gorzki cytat – cokolwiek zdecydujesz się zrobić, możesz liczyć się z tym, że wiele osób będzie niezadowolonych z tego faktu. Co zatem zrobić, aby mniej bolało? Przyjąć do wiadomości, że tak skonstruowany jest świat. Nie oznacza to jednak, że nie mamy działać. Możesz odstawić swoje plany i zamknąć je w szklanej gablotce. Możesz już do końca życia się w nie wpatrywać i ścierać kurz. Codziennie biczując się w myślach za brak odwagi do ich realizacji. Tylko pamiętaj o tym, że krytyka bardzo często jest płytka i wynika z nieświadomości, lub bałaganu, który osoba krytykująca ma w sobie.

Każdy znajdzie na tym świecie coś, czego istnienie nie ma dla niego żadnej zasadności. Dla mnie np. są to horrory lub sceny tortur – pokazywanie okrucieństwa dla samego karmienia się okrucieństwem i bez wskazania odpowiedzi, po co zostało to pokazane. Większość historii można opowiedzieć bez drastycznych obrazów, o ile nie są one głównym poruszanym tematem. Ale wiele ludzi uczęszcza na maratony horrorów do kina. Dla rozrywki. „Gra o tron” bije rekordy popularności, chociaż ilość realistycznych scen, które pokazują, że człowiek nie jest niczym więcej niż workiem mięsa, jest zatrważająca. Dopóki nikt mnie do tego nie namawia i nie stara się narzucić mi swojej racji, egzystujemy obok siebie i nikomu krzywda się nie dzieje. Potrafię nawet artystycznie docenić kunszt z jakim takie filmy zostały wykonane. Majstersztykiem jest dla mnie „Labirynt Fauna” – film Guillermo del Toro, który kocham za grozę i tajemnicę, a nienawidzę za bezpodstawne okrucieństwo. W „Grze o tron” potrafię zainspirować się fakturą tkanin, czy majestatem latających smoków. Paradoksalnie serial ten ma jeszcze jeden przekaz, o którym jest cały ten artykuł – każdy może być twoim przyjacielem lub wrogiem, ale ty masz obowiązek dotarcia do celu bez względu na przeciwności:

„Don’t fight in the North or the South. Fight every battle everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once. Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you’ve seen before.”

Lord Beilish, Game of Thrones.

I jeszcze wisienka na torcie z „Księgi Czarownic”:

Once the world was full of wonders, but it belongs to humans now”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s